Szukaj na tym blogu

Subskrybuj przez Email

Odsłony bloga

Współtwórcy

Obserwatorzy - Google+

Obserwatorzy - Blogger

Translate

17.08.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXVI - Rany i obrażenia (Kapitana Haka)!

Można by mi zarzucić, że w dotychczasowych edycjach Figurkowego Karnawału Blogowego wymagających modelarskiego wkładu biorę udział sporadycznie, natomiast nie omijam tych edycji, w których jedynym wkładem manualno-intelektualnym jest stukanie w klawiaturę... Obawiam się, że taki zarzut byłby uzasadniony, choć zapewniam Was, że nie czynię tego z premedytacją.

Tak się jednak składa, że obecna edycja (której gospodarzem jest Gonzo z bloga "Black Grom Studio") jest czysto, jakby nie patrzeć, "pisarska", a jej tematem są "rany i obrażenia", jakich nabawiliśmy się w trakcie uprawiania figurkowego hobby. Jako że param się tym procederem już de facto paręnaście lat, dorzucę do tematu swoich parę groszy.
14.08.2017

Arwena, Gwiazda Wieczorna

Miało być "coś ładniejszego", ale nikt nie spodziewał się elfickiej inkwizycji! W dodatku babskiej. Baby w Śródziemiu to rarytas, nie tylko te małe i brodate (czyli krasnoludzkie), ale wszystkie. Trylogia Tolkiena niewiele się różni pod tym względem od Trylogii Sienkiewicza - kobiety jako bohaterki są mniej lub bardziej fajne, ale niestety mało liczne ;) Pojawiły się już tutaj i Galadriela, i Eowina (w jednej i drugiej wersji), Złota Jagoda też była, a teraz czas na Arwenę. Nie wiem, ile jeszcze kobitek wyszło do LOTRa z tych, których nie mam. Ale wszystkie mieć będę. Poza Lobelią Sackville-Baggins, której nie kupię za taką cenę, za jaką chodzi na Allegro, bo już bez przesady z taką kasą za brzydką i wredną babę. Przejdźmy do rzeczy, czyli do elfki.
12.08.2017

Gobliny z Morii #5

Wakacje to taki czas, kiedy bywają spore przestoje w hobby, ale staram się, by nie było ich na blogu. Na miarę możliwości więc rozkładam materiał w czasie. Gobliny te skończyłam chyba z miesiąc temu, ale jeszcze zostały mi do pokazania dwa, z czego jednego wrzucam dziś. Wrzuciłabym i wczoraj, ale coś się porobiło z wrzucaniem zdjęć w Blogspocie, teraz jakoś to obeszłam. Tych składanych ostatnio nawet podkładem nie było czasu ruszyć, ale może dobrze, wkrótce pojawi się coś ładniejszego jako przerywnik :) I Kapitan Hak zapowiada, że w ramach FKB coś napisze, więc można świętować!
08.08.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXVI - Rany i obrażenia!

W tym miesiącu temat Figurkowego Karnawału Blogowego jest znowu "gadany". Całkiem pasuje mi taka opcja, bo czeka mnie wyjazd, a ogarnianie wszystkiego przed i po zawsze zabiera czas wolny, więc niewiele zdziałam w sierpniu. Ale nic to! Jest poważny temat od Gonza z bloga Black Grom Studio, a brzmi on "Rany i obrażenia, których dostarczyło nam figurkowe hobby". Brzmi groźnie, prawda?  Ale nie wiem, czy większych sensacji tu uświadczycie. Przynajmniej nie z mojej strony, bo kto wie, może Kapitan Hak też napisze jakieś wspominki.
01.08.2017

Gobliny z Morii #4

Wróciliśmy już z wyjazdu. Dla biednego Kapitana Haka wakacje praktycznie skończone, ja z Młodym jadę jeszcze w sierpniu, ale ten "główny urlop" przeminął. Wiele nowych doświadczeń, przemyśleń i wniosków za nami. Samochód nieraz mieliśmy ochotę oddać czterdziestkowym orkom na eksperymenty, ale dojechał wszędzie, gdzie miał, a w nim my, cali i zdrowi. Fajnie było! Z wyjazdu przywiozłam dziewiątkę goblinów w stanie surowym, bo jakimś cudem udało mi się znaleźć tam czas, by je opiłować, posklejać i zrobić im podstawki. "Speedpainting po mojemu" będzie więc trwał - Moria jeszcze wielu zielonoskórych pomieści.
25.07.2017

Figurkowy Karnawał Blogowy, edycja XXXV, Czerwone Oczy - Durburz, samozwańczy król Morii

W tym miesiącu Karnawał zatacza koło i po raz kolejny wraca w ręce swego ojca, Inkuba. Temat jest prosty, bo "czerwone oczy" może mieć każdy stwór. A niekoniecznie stwór musi je mieć, bo w światach fantasy oczy mogą mieć różne przedmioty ;) U mnie będzie jednak klasycznie. Czerwone oczy, ech... rzadko je maluję, to i doświadczenie mam w tym marne. Jakoś tak ostatnio brak szczurów, a nawet u szczurów częściej malowałam zwykłe. Nie maluję żadnych demonów ani nic nawet do nich zbliżonego, bo i po co. Ale jednak ostatnio z konieczności trochę mięsa armatniego, czyli zła do LOTRa malować zaczęłam.
19.07.2017

Gobliny z Morii #3

To ostatni z pierwszej trójki goblinów, które pomalowałam na szybko. Pierwsze moje doświadczenie z malowania na szybko, "masowo" (nie czepiać się, każdy ma swoje pojęcie masówki :P). Byłam zaskoczona, że jeszcze coś może mi tak szybko iść. Fakt, kiedyś malowałam 6 do 9 figurek tygodniowo, więc niby powinnam być przyzwyczajona, ale kiedy to było... Dawne czasy. Teraz plastikowa Drużyna (9 figurek) zajęła mi chyba ze trzy miesiące od momentu, jak zaczęłam ją składać. Takie to różnice. Ale nie mam co narzekać. Nie grozi mi wypalenie hobbystyczne, kiedy mam takie tempo i hobby nie zawsze dostępne na zawołanie.
14.07.2017

Gobliny z Morii #2

Gobliny z Morii, podejście drugie. Na niejednej aukcji ze szrotem figurkowym są jakieś ich części. Stanowią chyba nieodłączny element każdej kolekcji figurek z LOTRa, pomalowanej lub niepomalowanej. Dla wielu naszych znajomych (nieco młodszych) były pierwszymi figurkami, na których próbowali swoich sił w malowaniu. Dobra rzecz do nauki malowania, przyznaję. Raczej nie wygrzebiemy się spod goblinów przez lata (nie mamy ich na razie tak wielu, ale mamy w planach dokupić), więc może jakieś warsztaty malarskie dla dzieci będą miały miejsce z udziałem goblinów ćwiczebnych ;)
10.07.2017

Gobliny z Morii, czyli speedpainting po mojemu (#1)

Każdy czasem czegoś innym zazdrości. Nic w tym złego, jeśli to zazdrość bez domieszki nieżyczliwości - taka może być nawet motywująca. I jest dokładnie tak, jak z prostymi i kręconymi włosami - kędzierzawi całe życie prostują kudły, a prostowłosi marzą o kręconych. No, może to tylko domena kobiet, ale tak jest często ;) Bloger blogerowi też zazdrości. Umiejętności, posiadania archiwalnych figurek, których już nie można dostać, czasu na hobby. Ja zazdroszczę czasem ludziom... speedpaintingu. Mimo że wszyscy wiemy, iż jakość liczy się bardziej niż ilość, to jednak wygrzebanie się spod kupy modeli do pomalowania czasem dyktuje rozwiązania kompromisowe. Poza tym, co z tego, że jakość jest ważniejsza. Zawodowych malarzy, którzy wygrywają konkursy, bo siedzą kilka tygodni nad jedną figurką, jest naprawdę garstka. A co z tymi, którzy chcą mieć modele do grania lub do kolekcji, na przyzwoitym poziomie, ale chcą je wreszcie mieć, a nie głaskać ucho pojedynczego orka czterdziestoma warstwami rozwodnionej farby przez pół roku? Dlatego właśnie wzięłam się za coś, co przynajmniej z nazwy i z ogólnych założeń można nazwać speedpaintingiem, chociaż tu definicji może być wiele. 
05.07.2017

Drużyna Pierścienia w Morii

Pora wreszcie na Drużynę Pierścienia w komplecie. Zorientowałam się, że nie zdołam w lipcu za wiele wrzucić na bloga, bo w drugiej połowie nas nie będzie, ale jakoś wbiję się na FKB, bo nadszedł czas malowania adwersarzy dla tej przyjemnej drużynki, która właśnie wkroczyła do Morii. Muszą w końcu kogoś siec. Na pamiątkę zrobiłam zdjęcia grupowe, bo wiadomo, ktoś tam zaraz zleci w przepaść z Balrogiem, albo skończy jak Podbipięta... a w Morii są jeszcze wszyscy razem, choć otoczeni przez złowrogą ciemność i wrogów. Swoją drogą, jak ktoś nie brzydzi się telewizji, to w piątek można obejrzeć właśnie Drużynę Pierścienia. Oczywiście z reklamami, podczas których zdążysz wykąpać dziecko, zjeść kolację i pójść do sklepu w sąsiednim województwie ;)

Popularne posty

Polecane blogi